Kioto – 03 kwietnia

Tydzień temu wybrałam się samotnie do Kioto – do 1868 roku stolicy Japonii. Kioto, podobnie jak nasz Kraków, tłumnie odwiedzają turyści, można zobaczyć wiele dziewcząt w kimonie oraz tzw. maiko – uczennice kształcące się na gejszę. W Kioto można spróbować wielu pysznych tradycyjnych japońskich słodyczy, zobaczyć wiele świątyń, parków i wydać bardzo dużo pieniędzy🙂 Liczne sklepy nęcą unikatowymi słodyczami, rękodziełem etc. …

Ale moje pierwsze wrażenie nie było wcale takie dobre… Po pierwsze – główna stacja Kioto i Kyoto Tower. Zdjęcia poniżej.

 

Nie mam pojęcia jakie odniesienie do historii miasta mają te dwie budowle. Nawet w moim rodzinnym miasteczku przy jednej z głównych ulic, gdzie stoją stare, obdrapane, ale wciąż zabytkowe kamieniczki, nowe budynki w tym ratusz miasta zbudowano tak, że nie kolidują z zabytkowym otoczeniem.

Dalej nie było lepiej, bo przy świątyni Higashi honganji, niedaleko dworca, ujrzałam coś takiego:

Nie rozumiem co za pacan pozwolił na postawienie takich budynków tuż przy pięknej zabytkowej świątyni!!! Paskudny sklepik z pamiątkami pasuje do zabytkowego budownictwa jak kwiatek do kożucha.😦

Kolejne rozczarowanie czekało mnie w parku Maruyma. Na wejściu doznałam wstrząsu widząc pstrokate kiczowate plastikowe budy z jedzeniem i tanimi pamiątkami, które przytłumiły otaczającą naturę. No i oczywiście do tego wszędzie miliony ludzi siedzących na… wielkich niebieskich foliowych płachtach. Tak, tak, wiem, przyszli oglądać sakurę, ale i tak wyglądało to niezbyt ładnie…

Ale potem było już dużo, dużo lepiej! W tym wielkim parku znalazłam wiele wspaniałych zakątków, znacznie bardziej japońskich, tradycyjnych i po prostu pięknych… No i muszę przyznać, że czasami całkiem fajnie być obcokrajowcem w Japonii. A jeśli do tego jeszcze umie się parę słów w rodzimym języku to już jak nic będzie się zbierało pochwały, że jesteśmy tacy mądrzy i wspaniali a nawet kawaii. Podczas wycieczki porozmawiałam sobie z wieloma sprzedawcami  w sklepach ze słodyczami, zauroczona zajrzałam też do sklepu z sukniami do tańca towarzyskiego i pogawędziłam parę minut z właścicielką…

Z wyprawy jestem bardzo zadowolona i wracałam z poczuciem, że jeszcze raz muszę pojechać! I tak też zrobię, być może już jutro w sobotę. Jeszcze tylko jedna rzecz, do której muszę się przyczepić to wrażenie, że Japończykom niezbyt zależy na zagranicznych turystach. Wprawdzie pracownicy dworca i Ci w informacji turystycznej potrafią porozumieć się po angielsku, ale zdecydowanie łatwiej jest, gdy zna się japoński. No i niestety bardzo mało jest po angielsku ulotek czy znaków. Co z tego, że zapłaciłam 400 yenów za wejście do parku i dostałam piękny kolorowy, wydany w bardzo dobrej jakości folder, skoro wszystko jest po japońsku… Może ze słownikiem, w domu, na spokojnie odczytam co tam piszą, ale podczas zwiedzania??

No dobrze, ale dość już marudzenia, oglądajcie zdjęcia, bo jak już mówiłam, natrafiłam na piękne miejsca i lepiej skupić się na nich🙂

This slideshow requires JavaScript.

 

2 thoughts on “Kioto – 03 kwietnia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s